SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: pkpkpk
13 Listopad 2014, 20:12
Rozmażanie bojownika wspaniałego opdk*
Autor Wiadomość
pzadykowicz 
Przemek


Pomógł: 16 razy
Wiek: 31
Dołączył: 10 Gru 2010
Posty: 532
Skąd: Białystok / Piasta
Wysłany: 27 Październik 2013, 21:58   Rozmażanie bojownika wspaniałego opdk*

Witam. Dziś przedstawię jak wygląda rozmnażanie bojownika. Od początku do końca. Czyli od momentu wpadnięcia na pomysł rozmnożenia tej ryby, aż do znalezienia rybom nowego miejsca zamieszkania. Od razu wszystkich uprzedzam, że cały artykuł jest na podstawie moich doświadczeń. Nie uraczycie tu „ctrl-c, ctrl-v”. Oczywiście, nie jest tak, że ja to wszystko sam wymyśliłem i na to wpadłem. Też czytałem, pytałem, szukałem. Część informacji będzie zgodna z tym co możecie znaleźć w internetach, część nie. Pewnie i jakieś kłamstwa i półprawdy się wkradną, ale to na pewno wyłapią Bert i Kwzelo :) Jeśli jakiś temat będzie zbyt długi do opisania, a wiedza o nim jest ogólnie dostępna będę pisał, żeby sprawdzić to w google.
Zatem lecimy z tym koksem.
1. Chcę rozmnożyć bojownika.
Jeśli już zrodził Ci się taki pomysł w głowie, to musisz zadać dwa ważne pytania. Czy mam tyle miejsca w domu, żeby rozmnożyć bojowniki? Czy będę miał co z nimi zrobić? Dlaczego trzeba sobie te pytania postawić od razu w fazie pierwszego pomyślenia o rozmnażaniu? Już wyjaśniam. Ryb rodzi się dużo, naprawdę dużo. Setki. W fazie dojrzewania zaczynają się sprzeczki, walki, gryzienie. W internetach piszą oczywiście, że rodzeństwo często się hoduje wspólnie i nic sobie nie robią. Ja bym to nazwał „przymusową tolerancją”. W moim przypadku, przez większość czasu był spokój. To nie znaczy jednak, że można je trzymać w grupach cały czas. Mimo wszystko ryby będą się gryzły, ganiały i zabijały. Taka ich natura, są terytorialne i bardzo agresywne. W pewnym wieku muszą być separowane. W kulminacyjnym punkcie miałem postawione 11 akwariów i niezliczoną ilość plastikowych boksów i puedełek. Problem ze sprzedażą tych ryb wynika właśnie z ich terytorialności. Nikt nie kupuje więcej niż jednego samca, ewentualnie jednego samca i dwie samiczki. A to znaczy, że w przypadku jednego tarła, musisz znaleźć kilkudziesięciu nabywców, lub mieć zaprzyjaźnione źródło typu hurtownia lub sklep.
2. Rozmnożę bojownika.
Jeśli oba pytania zostały przemyślane i odpowiedź na oba brzmi: „dam radę to zrobić”, to można przystępować do działania ( do czego zachęcam, bo takie tarło jest niezwykle pasjonujące i daje rozrywkę na jakieś 5 miesięcy, cały czas coś się dzieje, ciągle nowe wyzwania, nowe przeszkody do pokonania i nowa radość z sukcesu).
W tym ustępie opiszę jak wygląda przygotowanie do tarła i co będzie absolutnym minimum to przeprowadzenia go.
Pierwszą i najważniejszą rzeczą są, zdaje się na zdrowy rozsądek, samiec i samica. Otóż nie.
a) Najważniejsza jest minimalna wiedza na temat genetyki. Ja mam o tyle dobrze, że moja dziewczyna uwielbia genetykę i pokazuję jej ryby, a ona mniej więcej rozrysowuje mi co wyjdzie z połączenia tych ryb. Oczywiście to tylko zarys, bo nie da się ocenić co wyjdzie z tarła, nie znając przodków naszych tarlaków kilka pokoleń wstecz. Jednak znając podstawy zasad genetyki, możesz mniej więcej wiedzieć, czego się spodziewać. I tu po raz pierwszy odsyłam do wujka google. Oto czego warto szukać: warstwy koloru u bojownika, geny odpowiedzialne za rozłożenie koloru na ciele, geny odpowiedzialne za wygląd płetwy. Geny są dominujące, częściowo dominujące, lub recesywne. Dzięki takiej wiedzy znajdziesz odpowiednie ryby do tarła.
b) Gdy już wiadomo czego szukać, można zdobyć ryby. 1 samiec, 1 samica. Tyle osobników nam potrzeba do przeprowadzenia tarła. Tarlaki muszą być młode, najlepiej 6-8 miesięczne. To powszechna informacja. Ale dlaczego tak jest wytłumaczył mi dopiero Bert, co potwierdzam też osobistymi obserwacjami. Otóż bojowniki z wiekiem stają się coraz bardziej agresywne. Agresja ta utrudnia rozmnożenie i powoduje szkody w rybach (odgryzione ogony, ryby leżące w kącie ze zmęczenia, a do samego zapłodnienia niekoniecznie dochodzi). Ryby powinny być także podobnego rozmiaru, żeby jedna nie zdominowała drugiej. Generalnie samiec powinien być ciutkę większy, co ułatwi złapanie samicy. Ale moje ostatnie tarło było z samca i samicy większej od niego o jakieś 20%. Zatem nie jest to regułą.
c) Sprzęt. Minimum na sam początek to: akwarium z pełnym osprzętem (czyli: szkło, grzałka, filtr, oświetlenie) dla samca, akwarium z pełnym osprzętem dla samicy, akwarium z pełnym osprzętem na tarło (aktualnie mam narybek w akwarium bez filtra, jednak jest to dopiero faza wstępna i to testuję. Więc nie mogę polecić tarliska bez filtra). Akwarium tarliskowe opiszę w następnym ustępie.
d) Pokarm dla narybku:
- Pierwotniaki. Skąd wziąć i jak hodować? Odsyłam do google. Dodam, że pierwotniaki mamy w każdym dojrzałym akwarium, a także można je kupić od kogoś, kto posiada hodowlę.
- Nicienie mikro. Ja hoduję na płatkach owsianych, Bert na chlebie. Inni jeszcze inaczej. Ogólnie wujek google :) Ale nic trudnego. Skąd wziąć? Od kogoś, kto ma hodowlę
- Ewentualnie, i tu są bardzo różne opinie co do skuteczności, Nobil fluid firmy JBL. Ja używam, ale nie jako zamiennik planktonu, a jako dodatek.
- Kurze żółtko i mleko w proszku. Nie używam, nie mogę nic powiedzieć o tych pokarmach, ale wiem, że są stosowane. Dlatego wymieniam. Może ktoś się wypowie w komentarzach.
I to w zasadzie wszystko. Można startować z tarłem.
3. Rozmnażam bojownika.
Tarło zaczynam 2 tygodnie przed wpuszczeniem pary do akwarium tarliskowego. Wtedy zaczyna się obfite karmienie tarlaków. Podaję im żywy: wodzień, artemię, rozwielitkę. W jakim celu? Samica potrzebuje dużo pokarmu, by wytworzyć ikrę, samiec potrzebuje go na zapas w związku ze zbliżającą się kilkudniową głodówką i potężnym wysiłkiem. W międzyczasie odpalam tarliskowe, które wygląda tak:
Akwarium tarliskowe.
Szkło 40x25x25 cm. Do środka daję sporo limnophili zasadzonej w małej miseczce, jakiś korzonek, grzałkę, mały filterek chodzący na minimalnych obrotach. Nie daję podłoża, bo maluchy strasznie syfią i łatwiej jest zbierać nieczystości. Wodę wlewam z dojrzałych akwariów. Poziom wody to 10cm. Temperaturę daję na 29,5 – 30 stopni. I gotowe. Można trzeć.
To co opiszę poniżej przedstawia jak wygląda prawidłowe tarło u mnie. Oczywiście miałem już takie z których nic nie wypaliło. Ale na razie tego nie będę opisywał.
Do tarliskowego, z rana, wpuszczam samca. Po powrocie z pracy wkładam do akwa przezroczysty 1-litrowy słój z samicą. Ryby przez popołudnie i noc się poznają. Gotowość samicy do rozrodu poznaje się po tym, że na jej ciele pojawiają się pionowe pasy. Samiec w międzyczasie buduje gniazdo (z gniazdem bywają problemy, może się rozpadać. Zauważyłem dwa powody takiego stanu rzeczy. Za twarda woda – dolewamy wody z RO i za częste wsadzenie paluchów do akwarium. Podnosząc pokrywę, wpuszczamy zimniejsze powietrze o innym ciśnieniu, a to powoduje pękanie bąbelków powietrza z których zbudowane jest gniazdo. Rozwiązanie – nie pchać paluchów :) ). Rano wpuszczam samicę i zostawiam ryby sobie. Moje ryby trą się zawsze w nocy, więc samego aktu zapłodnienia na żywo nie widziałem, ale można to obejrzeć w necie. Jeśli jest ikra to odławiamy samicę. Jeśli ikra nie pojawi się po 3 dobach od połączenia pary, rozdzielam ryby i daję im odpocząć. Rozdzielam też parkę, gdy samica za mocno pogryzie samca.
4. Rozmnożyłem bojownika.
Gdy ikra jest już w gnieździe zaczyna się, to co najbardziej podoba mi się w całym cyklu od jajeczka do dorosłego osobnika. Czyli ciężka praca samca. Przez kilka dni samiec działa non-stop na pełnych obrotach. Zbiera jajka, które wypadły z gniazda i wrzuca je pyskiem z powrotem. Dla niewtajemniczonych wygląda to jakby je zjadał. Nic bardziej mylnego. Generalnie bojowniki zjadają ikrę tylko, jak czują, że jest ona nieużyteczna (wedrze się pleśń, warunki chemiczne lub fizyczne wody sprawią, że ikra obumiera itp.). Po jakimś czasie z gniazda wystają mikroskopijne ogonki (świeżo wyklute bojowniki mają ok 1mm). One też wypadają z gniazda. A samiec dzielnie, 24 h na dobę je zbiera. W tym czasie zostawiam w akwa włączone światło, na noc też. Ułatwia to samcowi odnajdywanie swoich małych zgub, które są przez pierwsze dni całkowicie zależne od pracowitości ojca. Do momentu, gdy małe nie zaczną pływać samodzielnie i poziomo, nie robimy nic. Nasza praca zaczyna się, gdy ryby nauczą się pływać.
W tym momencie wkraczam. Zaczynam od odłowienia samca (przy ostatnim tarle samiec pływał jeszcze 4 dni z młodymi i nic się nie stało). Rozpoczyna się karmienie narybku. Podaję plankton strzykawką, lejąc wodę delikatnie prosto na młode. Przez pierwszą dobę karmię co 3 godziny, co oznacza 2 pobudki w nocy na karmienie. Światło dalej zostawiam zapalone, bo młode ciągle jedzą. Po ok 2 dniach karmienia planktonem, wprowadzam nicienia. Generalnie większe pokarmy daję „na czuja”. Jak widzę, że są w stanie zjeść większe kęsy, to daję coraz częściej treściwszy pokarm. Wychodzę z założenia, że sam wołałbym zjeść jednego hamburgera, niż puszkę groszku ziarnko po ziarnku :) . Później karmię 3-4 razy dziennie i gaszę światło na noc.
Podmiany wody
Częste podmiany wody są PIEKIELNIE WAŻNE przy każdej hodowli. Dlaczego? Przez inhibitory wzrostu. Co to za diabelstwo? Bardziej wymagających odsyłam do internetu. Innym wyjaśniam pokrótce, że są to związki wydzielane przez ryby, które kontrolują wielkość populacji w zbiorniku. Inhibitory są w wodzie, osiadają na ściankach i roślinach. Zaniedbanie podmian wody gwarantuje „samoistne” wymieranie młodych oraz ich karłowacenie.
Jak robię to ja? Gdy rybki są już na tyle duże (2-3mm), że można je zobaczyć, ściągam małym wężykiem syf z dna. Łącznie litr wody. Dolewam 2 litry wody o tej samej temperaturze. I tak codziennie aż wypełnię akwarium pod pokrywę. Później wymieniam 5-7 litrów co 1-2 dni. Ryby jedzą, ja wymieniam wodę i tak do momentu aż robi się za ciasno.
5. Podchodowałem bojownika.
Rybom jest już za ciasno w 25 litrach. Przekładam je do większego zbiornika i tam kontynuuję „tuczenie” (młode naprawdę ciągle jedzą). Gdy i tu robi się za ciasno, największe osobniki przekładam do kolejnych szkiełek. Zachowuję jednak proporcję (wymyśloną przeze mnie, nie wiem czy dobrą) 5-7 litrów wody na rybę. Z czasem podaję coraz większe pokarmy, artemię, rozwielitkę, później wodzienia. Żywe i mrożone.
Po około 3 miesiącach zaczyna się zabawa w pilnowanie ryb. Niektóre osobniki stają się agresywne i wtedy je izoluję. Czasami nie zdążę i mam rybkę bez ogona, albo znajduję tylko szkielet. Ogólnie dużo przy tym pracy. Ale możliwość obserwowania jak się zmieniają w pełni rekompensuje włożony wysiłek :)
Pewnie wiele rzeczy o których chciałem napisać pominąłem, ale to mój pierwszy długi tekst od dawna :) Jak coś to uzupełnię.
Czekam na uwagi, krytykę, uzupełnienia i pytania.
Przemek
_________________

 
 
Bert 

Pomógł: 46 razy
Wiek: 57
Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 769
Skąd: Białystok
Wysłany: 31 Październik 2013, 10:34   

Bardzo ładnie i przystępne. Dodam tylko, że inhibitory wzrostu, to ogólne zjawisko występujące w hodowli ryb. Małe rybki karmię w pierwszych dniach pantofelkiem i wrotką. Razem ze wzrostem młodzieży zmienia się się też pokarm ryb. Dodaję cyclopa, siekane robaczki, roztarty tubifex.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Kalendarz imprez akwarystycznych
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 15